„Odpuśćcie, a zajdziecie w ciążę”. O tym, jak (nie) rozmawiać z niepłodną parą?

„Wyjedźcie na wakacje”, „kupcie sobie psa” takie rady z ust znajomych lub rodziny często słyszą pary zmagające się z niepłodnością. Chociaż w większości bliscy nie mają złych intencji, to niewłaściwymi słowami mogą ranić osoby, które niekiedy latami starają się o dziecko. O tym, jakich zwrotów lepiej unikać, oraz o tym, jak wesprzeć swoich niepłodnych przyjaciół opowiada Karolina Niepostyn, która prowadzi Instagrama Dwoje_plus_nieplodnosc.

Pani Karolino, od kilku lat jest Pani aktywna na Instagramie, opisując swoje doświadczenia związane ze staraniami o dziecko. Jak długo zmaga się Pani z niepłodnością?

Karolina Niepostyn: Z niepłodnością zmagamy się od lipca 2016 roku, za nami już 5 lat starań o upragnione dziecko. Jednak nasza historia zaczęła się nieco wcześniej. W sierpniu 2014 roku przedwcześnie na świat przyszedł nasz syn Jan. Mimo dobrych rokowań, niespodziewanie odszedł mając zaledwie 30 dni. Po dwóch latach żałobę zakończyliśmy decyzją o ponownych staraniach o dziecko. W ciągu ciężkich 5 lat walki udało mi się naturalnie zajść 5 razy w ciąże. Nasze szczęście szybko jednak się kończyło. Każdą z ciąż traciłam na wczesnym etapie (5tc-6tc). Do niepłodności dołączyła depresja i walka nie tylko o dziecko, ale i o samą siebie. W 2019 roku postanowiliśmy zacząć procedurę in vitro, by pod okiem specjalistów zajść w ciążę i zrobić wszystko, by ją utrzymać. Za mną jedna pełna procedura i dwa transfery. Pierwszy świeży nie przyniósł upragnionych rezultatów, natomiast drugi mrożony okazał się być szczęśliwym jedynie do 9. tygodnia, zakończony poronieniem i łyżeczkowaniem.

Przez te wszystkie lata walki o swoje szczęście na pewno nieraz słyszeli Państwo „dobre” rady z ust znajomych czy rodziny. Niektóre słowa bywają bolesne, chociaż w większości bliskie nam osoby mają dobre intencje. Zwyczajnie nie wiedzą, jakie słowa mogą ranić. Czego niepłodna para na pewno nie chce słyszeć?

Zanim zada się pytanie, warto je przemyśleć. Myślę, że pary niepłodne na pewno nie chciałyby usłyszeć rad, takich jak:

„Jesteście jeszcze młodzi”. Niestety, to żadne pocieszenie. Prawda jest taka, że czas ucieka a wiek nie gra na korzyść niepłodnych par.

„Musicie pojechać na wakacje”. Ta rada jest całkowicie nietrafiona. Skąd wiemy, że niepłodna para na wakacjach nie była? Wydane tysiące na leczenie nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, więc i drogie wakacje pod palmą nie pomogą. W ten sposób jajowody nie zostaną magicznie udrożnione.

„Jesteś zablokowana, odpuść!”. Jestem w stu procentach przekonana, że żadna kobieta starająca się latami o dziecko nie chciałaby tego usłyszeć. Niestety, niepłodność to często jeden z wielu problemów. Regularne przyjmowanie leków, kontrole i wizyty u specjalistów nie pozwalają od tak zapomnieć.

„A nie myśleliście o adopcji?”. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że adopcja to bardzo skomplikowana i długa procedura. Składa się na nią wiele czynników. Adopcja magicznie nie rozwiązuje problemów niepłodności.

„Kupcie sobie psa”. Takie rady mogą  u pary niepłodnej nie tylko smutek, ale i złość. Zwierzę w żaden sposób nie zastąpi dziecka, nie wypowie wyczekiwanego słowa „mama”.

„Ty się poważnie zastanów, jeszcze Ci się odechce!”. Ustalmy sobie jedną ważną rzecz – para latami starająca się o dziecko miała wystarczająco wiele czasu na podjęcie decyzji. Twój niepotrzebny komentarz nie sprawi, że mi się odechce, a wręcz przeciwnie – każdego dnia pragnę tego bardziej.

„Wszystko jest w Twojej głowie”. Niepłodność to choroba jak każda inna. Chcesz powiedzieć, że to moja wina, że nie mogę mieć dzieci? Takie rady są najgorszymi. Zastanówmy się. Tak samo i osobie chorującej na nowotwór nie powiemy, żeby zmieniła nastawienie a wyzdrowieje.

Nie mówmy: „Weź sobie dzieci moje na weekend!” bo uwierzcie, niepłodni zrobiliby naprawdę wszystko, by to było możliwe.

Czasami wyjściem z sytuacji jest izolowanie się od życia towarzyskiego – tak, aby unikać niewygodnych pytań czy komentarzy. Czy taka sytuacja spotkała również Państwa?

Tak, w trakcie leczenia unikałam i wciąż zdarza mi się unikać kontaktów towarzyskich. Każde spotkania rodzinnie, imprezy typu baby shower czy urodziny powodowały ogromny smutek. Nagminnie odmawiałam spotkań, na których miały pojawić się dzieci. Z czasem niektórzy znajomi przestali zapraszać, nie rozumiejąc naszych decyzji. Na szczęście życie na naszej drodze stawia też ludzi, którzy mimo iż nie znają problemu, szanują nasze uczucia, nie zadają niepotrzebnych pytań i nie kierują „rad” w naszą stronę.

Jak, według Pani, powinno się odchodzić z niewygodnymi pytaniami? Co powiedzieć, jeśli nie chcemy kogoś urazić, ale jednak zależy nam na postawieniu wyraźnej granicy.

Myślę, że złoty środek nie istnieje. Na pewno o wiele prościej doradzić, czego nie mówić osobom niepłodnym niż naprowadzić, jak rozmawiać, aby ich nie urazić. Każdy z nas będzie inaczej interpretował dane słowa. Niestety, ciężko wyobrazić sobie, co dla kogo będzie odpowiednie, a co nie, dlatego warto uważniej dobierać słowa. Rozmowa o niepłodności wymaga od nas bycia delikatnym i wrażliwym. Naprawdę ważne jest zapoznanie się z tematem i zrozumienie emocji naszego rozmówcy.

Warto słuchać, rozmawiać i nie proszony nie udzielać rad, nie zadawać pytań, których sami nie chcielibyśmy usłyszeć.

Jako osoba niepłodna często ignoruję głupie rady czy pytania, choć zdarza się, że staram się uświadomić rozmówcę, że niektóre rzeczy nie są takie łatwe jak może nam się wydawać. Jako że w życiu codziennym jestem dość nieśmiała, a temat niepłodności wzbudza we mnie wiele emocji, zazwyczaj staram się odesłać na moje instagramowe konto w celu poznania „mojego świata” i spojrzenia na problem moimi oczami, oczami osoby niepłodnej.

W drugą stronę – jak wspierać pary starające się o dziecko? Jakie zwroty czy słowa są mile widziane i nie będą ranić?

Myślę, że nie ma uniwersalnej wskazówki, jak wspierać osoby starające się o dziecko. Tak jak wcześniej wspomniałam, dla każdego co innego będzie pomocne. Choć zabrzmi to banalnie – często wystarczy być, nienachalnie oferować swoje towarzystwo.

Proste „możesz na mnie liczyć ”, „zależy mi na Tobie” często będzie wystarczające i trafne. „Ciepło o Was myślę”, „widzę, jak cierpisz” będzie naprawdę bardzo bezpieczne. Zamiast radzić „odpuść”, warto konkretnie i realnie pomagać poprzez wskazanie dobrej kliniki czy polecenie lekarza.

Warto być wyrozumiałym, a przede wszystkim cierpliwym. Obecność bliskich podczas starań jest bardzo istotna, dlatego nie oddalaj się, nie gniewaj, tylko bądź.

Niektórzy bliscy, nie wiedząc, co mają dokładnie mówić – nie mówią nic. Nie poruszają tematu „tabu”. Czy to dobre wyjście z sytuacji?

Według mnie i wielu innych niepłodnych kobiet, które znam, unikanie tematu nie jest dobrym rozwiązaniem. Moim zdaniem należy głośno mówić o niepłodności, poruszać ten trudny temat. Zdaję sobie sprawę, jak ciężkie dla obu stron mogą być takie rozmowy, ale jak wspomniałam – lepiej powiedzieć wyżej wymienione ciepłe słowo niż robić tabu z niepłodności. Myślę, że milczenie nie jest dobrym rozwiązaniem, choć na pewno znajdą się pary, dla których tak będzie bardziej komfortowo.

Czy w rozmowie płeć gra rolę? Czy mężczyźni są bardziej taktowni niż kobiety?

Ciężko powiedzieć, czy płeć rozmówcy ma znaczenie. Na palcach jednej ręki zliczę mężczyzn, z którymi rozmawiałam o niepłodności. Z doświadczenia wiem, że dla mężczyzn nie jest to „wygodny” temat i raczej go nie poruszają, wręcz unikają. Kobiety natomiast częściej o tym mówią, rzadko jednak przy tym myśląc. Dlatego uważam, że coraz więcej powinno mówić się o niepłodności i o tym, jak rozmawiać z niepłodnymi parami. Ludzie byliby bardziej świadomi problemu i jego skali.

Powiedzmy, że Pani przyjaciółka chciałaby Panią pocieszyć i być wsparciem w trudnych chwilach. Co radzi Pani, aby taka osoba zrobiła?

Moje potrzeby względem mojej przyjaciółki zmieniają się wraz z etapami mojej niepłodności, ale pewna jestem jednej rzeczy, która zawsze, ale to zawsze pozostaje stała – obecność. Mimo braku kontaktu, mimo częstego odrzucania, zawsze była obecna. Kiedy jej potrzebuję, jest, nie unosi się, nie gniewa, nie obraża. Mimo że w swoich oczach jestem kiepską przyjaciółką, ona bez względu na to jest, jednocześnie dając mi poczucie, że jestem potrzebna i ważna. Niby nic, a jednak tak wiele. Dziękuję jej za to z całego serca.

 

Rozmawiała: Agata Panas